LOSTFREEQ
Moderator Globalny
Socjopata

Płeć: 
Wiadomości: 719
La bêtise humaine est la seule chose qui donne une
|
 |
« Odpowiedz #40 : Czwartek, 3 Marzec 2011, 13:56 » |
|
na world press publikuje "głupawe" felietony więc postanowiłem i z Wami jednym z nich się podzielić. oto i on:
"Klimatolodzy przewidują, że obecna sroga zima na północnej półkuli jest wstępem do 20-letniego okresu globalnego ochłodzenia. Jak wynika z danych amerykańskiego Narodowego Centrum Danych o Śniegu i Lodzie w Colorado pokrywa Morza Arktycznego od dwóch lat systematycznie rośnie i jej obszar jest już o 26 proc. większy niż 2007 r." "Astronomowie obawiają się, że obecna faza aktywności Słońca może być podobna do tego, co działo się w tzw. minimum Maundera, kiedy przez 70 lat (1645–1715) liczba plam nie przekraczała trzech, a temperatura na Ziemi była najniższa od 8 tys. lat. Europejskie rzeki zamarzały rokrocznie, przez Bałtyk jeździło się saniami, a alpejskie lodowce schodziły daleko w doliny, niszcząc pola i osady." Przytoczywszy te dwa fragmenty artykułów z czasopisma "Nature", zaczynam rozmowę ze znanym profesorem Eugene la Roux. -Co może pomyśleć zwykły śmiertelnik usłyszawszy takie komunikaty, gdy dopiero co słyszał o globalnym ociepleniu? -Na początku lat sześćdziesiątych, gdy w USA opracowywaliśmy SIOP [ Single Integrated Operational Plan- strategiczny plan użycia broni jądrowej ], poproszono mnie abym nakreślił, a raczej stworzył od początku, bo nikt nie zajmował się tym wcześniej, całościowy ogląd świata, wraz ze wszystkimi skutkami, po konflikcie atomowym. Nie chcąc wchodzić w szczegóły i zanudzać odbiorców, powiem tylko, że wynikiem moich prac było, popularne określenie "zimy nuklearnej", które wykorzystał Stanley [ Stanley Kubric "Doktor Strangelove, lub jak przestałem się martwić i pokochałem bombę"- przyp. aut. ], który w owym czasie był moim przyjacielem. Wtedy oczywiście nikt nie martwił się globalnym ociepleniem, ale w latach osiemdziesiątych i później, wielu prominentnych polityków postanowiło na tym zbić kapitał i rozdmuchali niebywale sprawę. Oczywiście byli wśród nich i tacy, którzy prócz oczywistych korzyści dla siebie, chcieli rzeczywiście coś zrobić i tak, przy pisaniu Raportu Sterna, zwrócono się do mnie o stworzenie planu przeciwdziałań. Jako, że sam temat nigdy specjalnie mnie nie interesował, bowiem wiedziałem, że jest nadmiernie rozdmuchany, żeby nie powiedzieć fałszywy, postanowiłem wysłać im, moje wcześniejsze notatki na temat "zimy nuklearnej", informując przy tym, że lokalny konflikt jądrowy- powiedzmy na bliskim wschodzie- mógłby przynieść prócz globalnego ochłodzenia [ o 1,5 do 3 stopni, w zależności od miejsca na globie ], korzyści zupełnie innego wymiaru. Te i im podobne argumenty, spotkały się z oficjalną niechęcią polityków, więc zostały pominięte w raporcie, jednak wielu wojskowych "zapaliło" się do tego planu. Myślę, że do tej pory, wielu z nich myśli o nim jak o zbawieniu. -Tak, panie profesorze, ale jak to się ma do małej aktywności słonecznej i spodziewanego [ przez wielu astrofizyków ] globalnego oziębienia? -Już wyjaśniam [ śmiech- przyp. aut. ]. To dokładnie taka sama maldicenza. Bzdura jak ich wiele w dzisiejszym świecie. Takie chwilowe "ocieplanie" [ lub "oziębianie"- [śmiech- przyp. aut. ]], jest tylko nakręcaniem koniunktury krezusów, aby stali się jeszcze bardziej potężni. Proszę zauważyć jakie ogromne pieniądze zarobił Al Gore, ale to tylko czubek góry lodowej [ śmiech- przyp. aut.]. Proszę wybaczyć te ciągłe porównania i aluzje, ale bardzo trudno się oprzeć takim instynktom, w obliczu takiej głupoty, a wracając do tematu... Handel emisją CO2 jest tu jednym z lepszych przykładów. Zmuszanie państw słabszych do podpisywania porozumień, w których zgadzają się na takie a nie inne warunki, a następnie egzekwowanie od nich pieniędzy, za nieprzestrzeganie warunków umowy. -Jakie widzi Pan zatem rozwiązanie? -Nie ma prostych rozwiązań, ale rozumiem, że pytany jestem o plan dla Polski... -Jest Pan znany z sympatii do mojego kraju... -Tak, tak, tak...Wyjście z takich układów, w jakich znalazł się świat, nie jest możliwe w tej chwili, i myślę, że długo jeszcze nie będzie, ale skoro się już w nich jest, to należy wciąż być na fali. -Co ma Pan profesor na myśli? -Jeżeli "nagonka" na globalne oziębienie rozpęta się na dobre- co jest bardzo prawdopodobne- to rząd polski, powinien zwrócić się do Brukseli o dotacje na emisje CO2. Jesteście jednym z najbogatszych krajów w węgiel, w europie, i aby zatrzymać globalne oziębienie, należy emitować jak najwięcej gazów cieplarnianych do atmosfery, aby powstrzymać ucieczkę ciepła. Do tego zwróciłbym się o zwrot niesłusznie płaconych kar za zanieczyszczanie środowiska, wraz z odsetkami, oraz uznanie, że Polska zawsze działała na korzyść środowiska, co w wydatny sposób przyczyni się do znaczenia Polski na arenie międzynarodowej. -Ależ to jest ucieczka z deszczu pod rynnę. -Nie wszystko da się zrobić od razu... -Sądzi Pan, że takie rozwiązanie może być przeforsowane? -Nie takie rzeczy ten świat już widział, i jeśli tylko, ktoś postanowi na tym zarobić, to przeforsuje każdy idiotyzm. -Dziękuje za rozmowę. -Dziękuje. Zawsze do usług.
Autor z całym rozmysłem, zaprosił do rozmowy zagranicznego profesora, który słynie z polonofilii, za co w żadnym razie nie ma zamiaru przepraszać.
|