Witam!
Książka jest dostępna na Amazon.com [w obcym języku] link:
http://www.amazon.com/Coup-d%C3%83%C2%89tat-Practical-Edward-Luttwak/dp/0674175476Zamach stanu. Poradnik praktyczny
Edward Luttwak, kiedy przekroczył czterdziestkę, miał już za sobą ucieczkę przed nazistami, a potem wymknął się komunistom i kulom lewackiej partyzantki w Ameryce Środkowej. Do dziś jednak jako najbardziej "traumatyczne" zdarzenie swego życia wspomina przeprowadzkę z Palermo do Mediolanu w dzieciństwie.
Urodził się w 1942 r. w zamożnej rodzinie Żydów rumuńskich; wychowywał się w południowym Siedmiogrodzie, który w 1944 r. znalazł się na krótko pod okupacją niemiecką. Kiedy miał pięć lat, rodzina uciekła przed komunistami i osiadła w Palermo. Luttwak wspomina: "Paryż i Londyn trzęsły się z zimna, były problemy z paliwem, Mediolan też się trząsł i wszystko wyglądało ponuro", ale w Palermo "opera działała w najlepsze". Była to "kraina cytryn i pomarańczy", gdzie można było pływać i jeździć na nartach prawie przez cały rok. Pięć lat później rodzina przeprowadziła się do Mediolanu. Było tam "duszno i parno" i Luttwak czuł się fatalnie. "Nie było się gdzie bawić. Parki były ohydne. Straciłem wszystkich przyjaciół z Palermo. Znalazłem się (...) w towarzystwie dzieci z bardzo mieszczańskich rodzin". Dobre czasy śródziemnomorskie skończyły się... za sprawą ponurych kapitalistów z północy.
Przez większą część dorosłego życia Luttwak angażował się w ostrą walkę z komunizmem. Natchniony strategiczną wizją, w której wojna galijska Cezara łączyła się z wojnami domowymi w Ameryce Środkowej, stał się konsultantem Departamentu Obrony USA, udzielając rad wszystkim, od młodszych urzędników po ścisłe kierownictwo. Nie był jednak tylko człowiekiem zimnej wojny. Był wojownikiem, a w każdym razie zagorzałym teoretykiem "sztuki wojennej". Generałom zdawało się, że aby osiągnąć zwycięstwo, należy skopiować styl zarządzania IBM. Natomiast Luttwak powoływał się na zapomniane manewry z czasów rzymskich. Wzywał wojskowych, by za wzór wzięli sobie cesarza Hadriana, a nie Henry'ego Forda. Nie było to łatwe - oficerowie często zachowywali się raczej jak przedsiębiorcy niż jak żołnierze. I Luttwak znów poczuł, że kultura kapitalizmu zagraża jego ukochanemu modelowi życia.
Sławę zdobył w Wielkiej Brytanii, gdzie zamieszkał po studiach ekonomicznych w London School of Economics. W 1968 r. opublikował książkę "Coup d'Etat: A Practical Handbook" (Zamach stanu. Poradnik praktyczny). Ten pełen tupetu podręcznik oszołomił czytelników, a zachwycony John Le Carre napisał: "Książka pana Luttwaka to świętokradczy przewodnik gastronomiczny po truciznach świata politycznego. Ci, którym starczy odwagi, by zajrzeć do jego kuchni, nigdy już nie będą jeść spokojnie". W 1970 r. Luttwak napisał dla "Esquire" równie złośliwy tekst: "A Scenario for a Military Coup d'Etat in the United States" (Scenariusz wojskowego zamachu stanu w USA). Dwa lata później przeniósł się do Stanów, by doktoryzować się z nauk politycznych i historii starożytnej na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa. Jego rozprawa, oparta na oryginalnych źródłach łacińskich, niemieckich, francuskich, angielskich i włoskich, zatytułowana "The Grand Strategy of the Roman Empire" (Wielka strategia cesarstwa rzymskiego), zyskała powszechne uznanie. Podczas tych studiów Luttwak zaczął pracować jako konsultant dla różnych działów amerykańskich sił zbrojnych. Udzielał rad dosłownie na każdy temat - jakie manewry taktyczne powinno stosować NATO i w jakie karabiny należy wyposażyć żołnierzy w armii salwadorskiej.
W 1980 r., kiedy Ronald Reagan kandydował na prezydenta, Luttwak był u szczytu kariery. Pracował w Centrum Badań Strategicznych i Międzynarodowych w Georgetown, regularnie pisywał do pisma "Commentary"; twierdził, że USA powinny przyspieszyć technologiczny wyścig zbrojeń, wciągając ZSRR do rywalizacji, której ten nie może wygrać. Doradcy Reagana ochoczo przyjęli Luttwaka do swego grona. Tuż po zwycięstwie Reagana Luttwak pojawił się na przyjęciu w Bethesda razem z Jeane Kirkpatrick, Fredem Ikle i innymi republikańskimi prominentami Departamentu Obrony. Richard Allen, który wkrótce został głównym doradcą prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego, bawił się tam w rozdawanie stanowisk w nowej administracji. Jak doniósł "Washington Post", Luttwak odmówił w tym udziału: "Takie gryzipiórki jak ja nie powinny angażować się w politykę. To jak z kawiorem: przyjemna rzecz, ale w małych ilościach". Przyciśnięty przez Allena, zażartował: "Chcę tylko być wicekonsulem we Florencji". "Czy aby nie prokonsulem?" - spytał Allen.
Źródło
http://niniwa2.cba.pl/john_gray_o_dwoch_takich_co_skrecili_w_lewo.htmAve Eris!