Czas grzmotów, 69. Niezgody 3178 [Poniedziałek, 21 Maj 2012, 04:26] *
Witamy, Niewierny. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Oficjalna strona placówki dyplomatycznej Republiki Dyskordiańskiej na terytorium RP
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 [2]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Chaos, studium przypadków.  (Przeczytany 2246 razy)
0 użytkowników i 1 Niewierny przegląda ten wątek.
Mari
Obrońca Eris
**
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 344



« Odpowiedz #15 : Wtorek, 22 Czerwiec 2010, 13:03 »

Dobre, dobre Duży uśmiech
A pisac i tak trzeba na Berdyczow Chichot
Zapisane
Jezebel
Moderator Globalny
Bojownik za Eris
*
Wiadomości: 119



WWW
« Odpowiedz #16 : Piątek, 9 Lipiec 2010, 12:50 »

Awaria toalety na orbicie. Amerykanie chodzą do Rosjan  Chichot

Cytuj
W amerykańskiej części międzynarodowej stacji kosmicznej ISS zepsuła się toaleta, która notabene kosztowała 19 milionów dolarów. W tej sytuacji amerykańscy astronauci "częściej niż zwykle" muszą zaglądać do rosyjskiego modułu, żeby skorzystać z WC.

Poinformowała o tym agencja RIA Nowosti, powołując się na jednego z pracowników rosyjskiego ośrodka kontroli lotów. Ów pracownik zaznaczył, że nawet gdyby również w rosyjskim module zepsuła się toaleta, nie będzie powodów do paniki - na statku kosmicznym Sojuz, przycumowanym do ISS, jest do dyspozycji jeszcze jedna.

Z toaletą w amerykańskiej części ISS były już kłopoty w styczniu; kosztująca 200 milionów dolarów aparatura, odzyskująca wodę pitną z moczu astronautów, nie mogła sobie poradzić z wysokim stężeniem wapnia. Części zamienne do tej aparatury dostarczył wtedy na orbitę wahadłowiec Endeavour.

Wszystkie toalety na ISS są produkcji rosyjskiej.

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8108958,Awaria_toalety_na_orbicie__Amerykanie_chodza_do_Rosjan.html
Zapisane

Nad ranem
wyciągamy siekierę snu.
Odrąbujemy głowę myślom.
Reszta trzepoce skrzydłami
trzepoce skrzydłami -
Zasypiamy z krzykiem.
LOSTFREEQ
Moderator Globalny
Socjopata
*
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 723


i don't need sex, my government fucks me everyday!


WWW
« Odpowiedz #17 : Piątek, 9 Lipiec 2010, 19:29 »

gazety-nie czytam, bo to zakamuflowana komuna, ale racją jest-wojna na orbicie jest-mnie nie tak dawno rozbawiło, gdy amerykanie przywieźli nowe baterie słoneczne-niby nic, ale wsio jest tak podłączone, że w przypadku awarii, wszystkie systemy życiowe będą zasilane z tych baterii tylko w sekcji amerykańskiej, a rosyjską oleją-najzabawniejsze, że dostarczają coraz więcej części do stacji [nota bene MIĘDZYNARODOWEJ], a cała stacja w roku 2016 ma być "zdjęta" z orbity
dodatkowo powiem, że mieli wielkie ambicje w związku ze stacją [wielkie odkrycia itp]- do tej pory ilość tych odkryć i badań, które miały przynieść korzyści ludzkości, równa jest okrąglutkie zero-ZERO!!!
Zapisane

zabawne, że najczęściej otwierają usta, z rozbrajającą szczerością, Ci, którzy nie mają nic do powiedzenia
Ex Nihilo Nihil
Administrator
Socjopata
*
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 752


Episkopos Profan


WWW
« Odpowiedz #18 : Piątek, 9 Lipiec 2010, 20:04 »

Może utrzymają stację dłużej. Mir był liczony na cztery lata a ile wytrzymał...
Zapisane

Czy pieprzniczką można solić? Czy solniczką można...

Dyskordia.PL źródłem Chaosu i Zepsucia! Albowiem, ponieważ, gdyż, azaliż...
LOSTFREEQ
Moderator Globalny
Socjopata
*
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 723


i don't need sex, my government fucks me everyday!


WWW
« Odpowiedz #19 : Piątek, 9 Lipiec 2010, 22:05 »

http://www.heavens-above.com/?lat=50.05361&lng=19.9649&loc=Unspecified&alt=0&tz=CET    tu sobie można pooglądać w którym miejscu znajduje się obecnie stacja [strona się nieaktualizuje samoczynnie]-to tak jakby kogoś to interesowało
Zapisane

zabawne, że najczęściej otwierają usta, z rozbrajającą szczerością, Ci, którzy nie mają nic do powiedzenia
Jezebel
Moderator Globalny
Bojownik za Eris
*
Wiadomości: 119



WWW
« Odpowiedz #20 : Środa, 21 Lipiec 2010, 16:41 »

do tej pory ilość tych odkryć i badań, które miały przynieść korzyści ludzkości, równa jest okrąglutkie zero-ZERO!!!

hmm.. odkryto przypadkiem, że powracający astronauci cierpią na krótkotrwałą dysleksję  Chichot ale to niewarte wystrzelonej w kosmos kasy
Zapisane

Nad ranem
wyciągamy siekierę snu.
Odrąbujemy głowę myślom.
Reszta trzepoce skrzydłami
trzepoce skrzydłami -
Zasypiamy z krzykiem.
LOSTFREEQ
Moderator Globalny
Socjopata
*
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 723


i don't need sex, my government fucks me everyday!


WWW
« Odpowiedz #21 : Środa, 21 Lipiec 2010, 17:24 »

to pewnie w związku ze zmianą siły ciążenia-górna warga nie jest "pewna' czy już się zetknęła z dolną czy dopiero ma to nastąpić
Zapisane

zabawne, że najczęściej otwierają usta, z rozbrajającą szczerością, Ci, którzy nie mają nic do powiedzenia
LOSTFREEQ
Moderator Globalny
Socjopata
*
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 723


i don't need sex, my government fucks me everyday!


WWW
« Odpowiedz #22 : Niedziela, 6 Marzec 2011, 21:47 »

pozwolę sobie przedstawić jeszcze jedną rozmowę z Profesorem:

Rozmowy z profesorem Eugene la Roux w nowym wieku 3
Readability
Rozmowy z profesorem Eugene la Roux w nowym wieku 3

W związku z moimi, naras­ta­ją­cymi obawami na temat rozwi­ja­jącej się nauki i związanymi
z tym zagroże­ni­ami, postanow­iłem zadz­wonić i umówić się z pro­fe­sorem la Roux na roz­mowę.
Muszę powiedzieć, że nieco zostałem rozczarowany wyborem miejsca.
Chodz­iło o ławeczkę w okoli­cach ronda mogilskiego– bardzo konkretną ławeczkę z widok­iem,
ale o tym miałem przekonać się później.
Liczyłem na pra­cownie pro­fe­sora lub choćby pra­cownie które­goś z uni­w­er­sytetów, z którymi
pro­fe­sor współpracuje, a tu zwykła ławeczka.
Gdy zobaczyłem pro­fe­sora siedzącego tyłem do Uni­w­er­sytetu Eko­nom­icznego, zamyślonego,
ze wzrok­iem skierowanym gdzieś daleko, postanow­iłem usiąść i nie odzy­wać się, by nie zakłó­cać
toku myśli­ciela.
Dzień był słoneczny choć chłodny. Szum spowodowany przez prze­jeżdża­jące samo­chody tylko potę­gował
moją frus­trację, spowodowaną brakiem roz­mowy i gdy już miałem odezwać się, nagle pro­fe­sor
pod­skoczył i klas­nął w dłonie.
–To jest właśnie to!- tu wskazał ręką, a ja podąża­jąc wzrok­iem, zobaczyłem taką oto scenę:
Row­erzysta, jadący ale­jką rowerową właśnie najechał na prze­chod­nia, który z impetem
wywracał się jak długi. Po chwili wstał i z oburze­niem krzy­czał na row­erzystę. Ten zaś
próbował tłu­maczyć, że tu ma pier­wszeństwo, ale żadne z jego argu­men­tów nie trafi­ały
do potrą­conego.
Popa­trzyłem ze zdzi­wie­niem na pro­fe­sora.
–Nie rozu­miem? Mieliśmy roz­maw­iać o zagroże­ni­ach płyną­cych z nauki, a tu…-zawiesiłem.
–Już tłu­maczę, ale najpier­wej odniosę się do obaw, z którymi pan tu przyszedł.
Jak mniemam, w pier­wszej kole­jności powinienem powiedzieć coś o CERN [ pro­fe­sor jest przy­ja­cielem
Carlo Rub­bii i jed­nym z 2600 stałych pra­cown­ików CERN– przyp. aut. ], a dokład­niej o obawach
ludzi związanych z LHC [ Wielki Zderzacz Hadronów, LHC (z ang. Large Hadron Col­lider)
 – najwięk­szy na świecie akcel­er­a­tor cząstek (hadronów), zna­j­du­jący się w Europe­jskim Ośrodku
Badań Jądrowych CERN w pobliżu Genewy– przyp. aut. ].
Słyszy się tu i ówdzie, że wypro­duku­jemy tam czarną dzi­urę, która pochłonie świat.
Po pier­wsze, takie mikro czarne dzi­ury ist­nieją i tworzą się samorzut­nie od mil­ionów
lat i jakoś nic się nie dzieje złego. Więcej! Nawet o tym nie wiedzieliśmy, a żyliśmy
szczęśliwie…i żyjemy nadal.
Po drugie: skoro wszechświat pow­stał z jed­nego praatomu, graw­ita­cyjnej osobli­wości, której
żadnymi znanymi nam teraz przyrzą­dami nie bylibyśmy w stanie zmierzyć, ani żadna znana nam
fizyka nie jest w stanie wytłu­maczyć, to czy nie jest wielce praw­dopodobne, że taki
praatom ist­nieje sobie właśnie w tej chwili, na ten przykład tuż obok nas? Oczy­wiś­cie
tu i teraz być może nie, bo stan jego jest tak niesta­bilny, że zaraz odczulibyśmy
skutki, ale praw­dopodobieństwo jego ist­nienia jest ogromne. Czyż nie jest to więk­sze zagroże­nie
dla ludzkości, niż nasze bada­nia w CERN?
Inna rzecz, że ja oso­biś­cie nie zgadzam się z teorią Wielkiego Wybuchu. Twierdzę, że było
to roz­dar­cie, czyli, że siły dzi­ałały z zewnątrz, rozry­wa­jąc pier­wotny praatom, ale to
zupełnie inna bajka. Mam przez to zresztą wiele kłopotów i naro­biłem sobie wielu wrogów
lan­su­jąc tą teorię.
–No tak Panie Pro­fe­sorze, ale jaki ma to zatem związek z tym zdarze­niem sprzed chwili?
–Ano mianowicie taki, że ci, którzy lan­sują i próbują pokazać naukow­ców jako nieod­powiedzialne
dzieci, które mają dro­gie zabawki, sami wkraczają na tery­to­rium, na którym zupełnie się
nie znają, tak jak ten pieszy wtargnął na ścieżkę rowerową i jeszcze miał pre­ten­sje.
Czy widział pan kiedyś aby taki pieszy został ukarany choćby sym­bol­icznym man­datem?
–No…-zawahałem się-​raczej nie.
–A widzi pan! A czy widział pan kiedyś, żeby niedouc­zonego pub­l­i­cystę, który pisze
banialuki o CERN i tym podob­nych placówkach, ktoś ukarał? Nie! Także nie.
Pozostawmy ścieżki rowerowe row­erzys­tom, a naukę naukowcom.

W związku z moimi, narastającymi obawami na temat rozwijającej się nauki i związanymi
z tym zagrożeniami, postanowiłem zadzwonić i umówić się z profesorem la Roux na rozmowę.
Muszę powiedzieć, że nieco zostałem rozczarowany wyborem miejsca.
Chodziło o ławeczkę w okolicach ronda mogilskiego- bardzo konkretną ławeczkę z widokiem,
ale o tym miałem przekonać się później.
Liczyłem na pracownie profesora lub choćby pracownie któregoś z uniwersytetów, z którymi
profesor współpracuje, a tu zwykła ławeczka.
Gdy zobaczyłem profesora siedzącego tyłem do Uniwersytetu Ekonomicznego, zamyślonego,
ze wzrokiem skierowanym gdzieś daleko, postanowiłem usiąść i nie odzywać się, by nie zakłócać
toku myśliciela.
Dzień był słoneczny choć chłodny. Szum spowodowany przez przejeżdżające samochody tylko potęgował
moją frustrację, spowodowaną brakiem rozmowy i gdy już miałem odezwać się, nagle profesor
podskoczył i klasnął w dłonie.
-To jest właśnie to!- tu wskazał ręką, a ja podążając wzrokiem, zobaczyłem taką oto scenę:
Rowerzysta, jadący alejką rowerową właśnie najechał na przechodnia, który z impetem
wywracał się jak długi. Po chwili wstał i z oburzeniem krzyczał na rowerzystę. Ten zaś
próbował tłumaczyć, że tu ma pierwszeństwo, ale żadne z jego argumentów nie trafiały
do potrąconego.
Popatrzyłem ze zdziwieniem na profesora.
-Nie rozumiem? Mieliśmy rozmawiać o zagrożeniach płynących z nauki, a tu…-zawiesiłem.
-Już tłumaczę, ale najpierwej odniosę się do obaw, z którymi pan tu przyszedł.
Jak mniemam, w pierwszej kolejności powinienem powiedzieć coś o CERN [ profesor jest przyjacielem
Carlo Rubbii i jednym z 2600 stałych pracowników CERN- przyp. aut. ], a dokładniej o obawach
ludzi związanych z LHC [ Wielki Zderzacz Hadronów, LHC (z ang. Large Hadron Collider)
– największy na świecie akcelerator cząstek (hadronów), znajdujący się w Europejskim Ośrodku
Badań Jądrowych CERN w pobliżu Genewy- przyp. aut. ].
Słyszy się tu i ówdzie, że wyprodukujemy tam czarną dziurę, która pochłonie świat.
Po pierwsze, takie mikro czarne dziury istnieją i tworzą się samorzutnie od milionów
lat i jakoś nic się nie dzieje złego. Więcej! Nawet o tym nie wiedzieliśmy, a żyliśmy
szczęśliwie…i żyjemy nadal.
Po drugie: skoro wszechświat powstał z jednego praatomu, grawitacyjnej osobliwości, której
żadnymi znanymi nam teraz przyrządami nie bylibyśmy w stanie zmierzyć, ani żadna znana nam
fizyka nie jest w stanie wytłumaczyć, to czy nie jest wielce prawdopodobne, że taki
praatom istnieje sobie właśnie w tej chwili, na ten przykład tuż obok nas? Oczywiście
tu i teraz być może nie, bo stan jego jest tak niestabilny, że zaraz odczulibyśmy
skutki, ale prawdopodobieństwo jego istnienia jest ogromne. Czyż nie jest to większe zagrożenie
dla ludzkości, niż nasze badania w CERN?
Inna rzecz, że ja osobiście nie zgadzam się z teorią Wielkiego Wybuchu. Twierdzę, że było
to rozdarcie, czyli, że siły działały z zewnątrz, rozrywając pierwotny praatom, ale to
zupełnie inna bajka. Mam przez to zresztą wiele kłopotów i narobiłem sobie wielu wrogów
lansując tą teorię.
-No tak Panie Profesorze, ale jaki ma to zatem związek z tym zdarzeniem sprzed chwili?
-Ano mianowicie taki, że ci, którzy lansują i próbują pokazać naukowców jako nieodpowiedzialne
dzieci, które mają drogie zabawki, sami wkraczają na terytorium, na którym zupełnie się
nie znają, tak jak ten pieszy wtargnął na ścieżkę rowerową i jeszcze miał pretensje.
Czy widział pan kiedyś aby taki pieszy został ukarany choćby symbolicznym mandatem?
-No…-zawahałem się- raczej nie.
-A widzi pan! A czy widział pan kiedyś, żeby niedouczonego publicystę, który pisze
banialuki o CERN i tym podobnych placówkach, ktoś ukarał? Nie! Także nie.
Pozostawmy ścieżki rowerowe rowerzystom, a naukę naukowcom.
Zapisane

zabawne, że najczęściej otwierają usta, z rozbrajającą szczerością, Ci, którzy nie mają nic do powiedzenia
ten co niesie swiatlo
Spamer
Członek Klubu Dyskusyjnego Eris
*
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 213


Frater Profanum


WWW
« Odpowiedz #23 : Wtorek, 15 Marzec 2011, 17:26 »

pozwolę sobie przedstawić jeszcze jedną rozmowę z Profesorem:

Rozmowy z profesorem Eugene la Roux w nowym wieku 3
Readability
Rozmowy z profesorem Eugene la Roux w nowym wieku 3

W związku z moimi, naras­ta­ją­cymi obawami na temat rozwi­ja­jącej się nauki i związanymi
z tym zagroże­ni­ami, postanow­iłem zadz­wonić i umówić się z pro­fe­sorem la Roux na roz­mowę.
Muszę powiedzieć, że nieco zostałem rozczarowany wyborem miejsca.
Chodz­iło o ławeczkę w okoli­cach ronda mogilskiego– bardzo konkretną ławeczkę z widok­iem,
ale o tym miałem przekonać się później.
Liczyłem na pra­cownie pro­fe­sora lub choćby pra­cownie które­goś z uni­w­er­sytetów, z którymi
pro­fe­sor współpracuje, a tu zwykła ławeczka.
Gdy zobaczyłem pro­fe­sora siedzącego tyłem do Uni­w­er­sytetu Eko­nom­icznego, zamyślonego,
ze wzrok­iem skierowanym gdzieś daleko, postanow­iłem usiąść i nie odzy­wać się, by nie zakłó­cać
toku myśli­ciela.
Dzień był słoneczny choć chłodny. Szum spowodowany przez prze­jeżdża­jące samo­chody tylko potę­gował
moją frus­trację, spowodowaną brakiem roz­mowy i gdy już miałem odezwać się, nagle pro­fe­sor
pod­skoczył i klas­nął w dłonie.
–To jest właśnie to!- tu wskazał ręką, a ja podąża­jąc wzrok­iem, zobaczyłem taką oto scenę:
Row­erzysta, jadący ale­jką rowerową właśnie najechał na prze­chod­nia, który z impetem
wywracał się jak długi. Po chwili wstał i z oburze­niem krzy­czał na row­erzystę. Ten zaś
próbował tłu­maczyć, że tu ma pier­wszeństwo, ale żadne z jego argu­men­tów nie trafi­ały
do potrą­conego.
Popa­trzyłem ze zdzi­wie­niem na pro­fe­sora.
–Nie rozu­miem? Mieliśmy roz­maw­iać o zagroże­ni­ach płyną­cych z nauki, a tu…-zawiesiłem.
–Już tłu­maczę, ale najpier­wej odniosę się do obaw, z którymi pan tu przyszedł.
Jak mniemam, w pier­wszej kole­jności powinienem powiedzieć coś o CERN [ pro­fe­sor jest przy­ja­cielem
Carlo Rub­bii i jed­nym z 2600 stałych pra­cown­ików CERN– przyp. aut. ], a dokład­niej o obawach
ludzi związanych z LHC [ Wielki Zderzacz Hadronów, LHC (z ang. Large Hadron Col­lider)
 – najwięk­szy na świecie akcel­er­a­tor cząstek (hadronów), zna­j­du­jący się w Europe­jskim Ośrodku
Badań Jądrowych CERN w pobliżu Genewy– przyp. aut. ].
Słyszy się tu i ówdzie, że wypro­duku­jemy tam czarną dzi­urę, która pochłonie świat.
Po pier­wsze, takie mikro czarne dzi­ury ist­nieją i tworzą się samorzut­nie od mil­ionów
lat i jakoś nic się nie dzieje złego. Więcej! Nawet o tym nie wiedzieliśmy, a żyliśmy
szczęśliwie…i żyjemy nadal.
Po drugie: skoro wszechświat pow­stał z jed­nego praatomu, graw­ita­cyjnej osobli­wości, której
żadnymi znanymi nam teraz przyrzą­dami nie bylibyśmy w stanie zmierzyć, ani żadna znana nam
fizyka nie jest w stanie wytłu­maczyć, to czy nie jest wielce praw­dopodobne, że taki
praatom ist­nieje sobie właśnie w tej chwili, na ten przykład tuż obok nas? Oczy­wiś­cie
tu i teraz być może nie, bo stan jego jest tak niesta­bilny, że zaraz odczulibyśmy
skutki, ale praw­dopodobieństwo jego ist­nienia jest ogromne. Czyż nie jest to więk­sze zagroże­nie
dla ludzkości, niż nasze bada­nia w CERN?
Inna rzecz, że ja oso­biś­cie nie zgadzam się z teorią Wielkiego Wybuchu. Twierdzę, że było
to roz­dar­cie, czyli, że siły dzi­ałały z zewnątrz, rozry­wa­jąc pier­wotny praatom, ale to
zupełnie inna bajka. Mam przez to zresztą wiele kłopotów i naro­biłem sobie wielu wrogów
lan­su­jąc tą teorię.
–No tak Panie Pro­fe­sorze, ale jaki ma to zatem związek z tym zdarze­niem sprzed chwili?
–Ano mianowicie taki, że ci, którzy lan­sują i próbują pokazać naukow­ców jako nieod­powiedzialne
dzieci, które mają dro­gie zabawki, sami wkraczają na tery­to­rium, na którym zupełnie się
nie znają, tak jak ten pieszy wtargnął na ścieżkę rowerową i jeszcze miał pre­ten­sje.
Czy widział pan kiedyś aby taki pieszy został ukarany choćby sym­bol­icznym man­datem?
–No…-zawahałem się-​raczej nie.
–A widzi pan! A czy widział pan kiedyś, żeby niedouc­zonego pub­l­i­cystę, który pisze
banialuki o CERN i tym podob­nych placówkach, ktoś ukarał? Nie! Także nie.
Pozostawmy ścieżki rowerowe row­erzys­tom, a naukę naukowcom.

W związku z moimi, narastającymi obawami na temat rozwijającej się nauki i związanymi
z tym zagrożeniami, postanowiłem zadzwonić i umówić się z profesorem la Roux na rozmowę.
Muszę powiedzieć, że nieco zostałem rozczarowany wyborem miejsca.
Chodziło o ławeczkę w okolicach ronda mogilskiego- bardzo konkretną ławeczkę z widokiem,
ale o tym miałem przekonać się później.
Liczyłem na pracownie profesora lub choćby pracownie któregoś z uniwersytetów, z którymi
profesor współpracuje, a tu zwykła ławeczka.
Gdy zobaczyłem profesora siedzącego tyłem do Uniwersytetu Ekonomicznego, zamyślonego,
ze wzrokiem skierowanym gdzieś daleko, postanowiłem usiąść i nie odzywać się, by nie zakłócać
toku myśliciela.
Dzień był słoneczny choć chłodny. Szum spowodowany przez przejeżdżające samochody tylko potęgował
moją frustrację, spowodowaną brakiem rozmowy i gdy już miałem odezwać się, nagle profesor
podskoczył i klasnął w dłonie.
-To jest właśnie to!- tu wskazał ręką, a ja podążając wzrokiem, zobaczyłem taką oto scenę:
Rowerzysta, jadący alejką rowerową właśnie najechał na przechodnia, który z impetem
wywracał się jak długi. Po chwili wstał i z oburzeniem krzyczał na rowerzystę. Ten zaś
próbował tłumaczyć, że tu ma pierwszeństwo, ale żadne z jego argumentów nie trafiały
do potrąconego.
Popatrzyłem ze zdziwieniem na profesora.
-Nie rozumiem? Mieliśmy rozmawiać o zagrożeniach płynących z nauki, a tu…-zawiesiłem.
-Już tłumaczę, ale najpierwej odniosę się do obaw, z którymi pan tu przyszedł.
Jak mniemam, w pierwszej kolejności powinienem powiedzieć coś o CERN [ profesor jest przyjacielem
Carlo Rubbii i jednym z 2600 stałych pracowników CERN- przyp. aut. ], a dokładniej o obawach
ludzi związanych z LHC [ Wielki Zderzacz Hadronów, LHC (z ang. Large Hadron Collider)
– największy na świecie akcelerator cząstek (hadronów), znajdujący się w Europejskim Ośrodku
Badań Jądrowych CERN w pobliżu Genewy- przyp. aut. ].
Słyszy się tu i ówdzie, że wyprodukujemy tam czarną dziurę, która pochłonie świat.
Po pierwsze, takie mikro czarne dziury istnieją i tworzą się samorzutnie od milionów
lat i jakoś nic się nie dzieje złego. Więcej! Nawet o tym nie wiedzieliśmy, a żyliśmy
szczęśliwie…i żyjemy nadal.
Po drugie: skoro wszechświat powstał z jednego praatomu, grawitacyjnej osobliwości, której
żadnymi znanymi nam teraz przyrządami nie bylibyśmy w stanie zmierzyć, ani żadna znana nam
fizyka nie jest w stanie wytłumaczyć, to czy nie jest wielce prawdopodobne, że taki
praatom istnieje sobie właśnie w tej chwili, na ten przykład tuż obok nas? Oczywiście
tu i teraz być może nie, bo stan jego jest tak niestabilny, że zaraz odczulibyśmy
skutki, ale prawdopodobieństwo jego istnienia jest ogromne. Czyż nie jest to większe zagrożenie
dla ludzkości, niż nasze badania w CERN?
Inna rzecz, że ja osobiście nie zgadzam się z teorią Wielkiego Wybuchu. Twierdzę, że było
to rozdarcie, czyli, że siły działały z zewnątrz, rozrywając pierwotny praatom, ale to
zupełnie inna bajka. Mam przez to zresztą wiele kłopotów i narobiłem sobie wielu wrogów
lansując tą teorię.
-No tak Panie Profesorze, ale jaki ma to zatem związek z tym zdarzeniem sprzed chwili?
-Ano mianowicie taki, że ci, którzy lansują i próbują pokazać naukowców jako nieodpowiedzialne
dzieci, które mają drogie zabawki, sami wkraczają na terytorium, na którym zupełnie się
nie znają, tak jak ten pieszy wtargnął na ścieżkę rowerową i jeszcze miał pretensje.
Czy widział pan kiedyś aby taki pieszy został ukarany choćby symbolicznym mandatem?
-No…-zawahałem się- raczej nie.
-A widzi pan! A czy widział pan kiedyś, żeby niedouczonego publicystę, który pisze
banialuki o CERN i tym podobnych placówkach, ktoś ukarał? Nie! Także nie.
Pozostawmy ścieżki rowerowe rowerzystom, a naukę naukowcom.

przypadki,stadium? niema  czegoś takiego jest tylko bana i bułka Mrugnięcie
Zapisane

Pisz krótkie zdania,a będziesz zrozumiany.
Jezebel
Moderator Globalny
Bojownik za Eris
*
Wiadomości: 119



WWW
« Odpowiedz #24 : Sobota, 16 Lipiec 2011, 23:17 »

Cytuj
Kenneth Edwards ma 95 lat, a za sobą długie i ciekawe życie. Mogło być tak: żona, dzieci, wnuki, domek na amerykańskim przedmieściu, biały płot i labrador. A jest tak: żona, dzieci, wnuki i mieszkanie w mieście Złatoust na Uralu. A wszystko przez...

...ojca Kennetha, Willarda Edwardsa, który był Amerykaninem z Alabamy i fanatycznym komunistą. Zafascynowany komunizmem Edwards senior w 1934 roku zdecydował, że cała rodzina przeprowadzi się do Związku Radzieckiego. Tak postanowił ojciec i tak się stało. Edwardsowie trafili do Rosji, a ich wyobrażenia brutalnie zderzyły się ze stalinowską rzeczywistością.

Willard Edwards, który najwyraźniej był człowiekiem czynu, już po roku zdecydował, że nic tu po nim i uciekł z powrotem do Stanów. Jego dzieciom również udało się wydostać z kraju. Został tylko najstarszy Kenneth - bo tuż po przyjeździe ojciec postanowił, że jego pierworodny musi zrzec się amerykańskiego obywatelstwa.

18-letni Kenneth, bez rodziny, z sowieckim paszportem, został uwięziony w Związku Radzieckim. Skierowano go do pracy w odciętym od świata mieście Złatoust na Uralu - znanym ośrodku przemysłu metalurgicznego. Chłopak bał się, że starania o wizę i wyjazd z kraju skończą się karą śmierci, postanowił więc zostać i żyć najlepiej jak potrafi w niełatwych warunkach.

Znalazł rosyjską żonę, urodziły się dzieci, 60 lat przepracował w fabryce zegarków. Zapomniał angielskiego. Gdy w 1992 r. udało mu się spotkać w Moskwie z siostrą Marjorie, miał duże kłopoty z porozumieniem - składał po angielsku tylko najprostsze zdania, pamiętał pojedyncze słowa.
''Teraz muszę od nowa nauczyć się rosyjskiego"

Niedawno Kenneth przeszedł udar. I zaczął mówić tylko po angielsku, płynnie, perfekcyjnie. - Mówię coś do niego, ale on odpowiada tylko po angielsku. Nic nie rozumiem. Jego intencje odczytuję z gestykulacji i intonacji - opowiada żona. - Muszę na nowo nauczyć się rosyjskiego - mówi mężczyzna. A lekarze są zaskoczeni.
"Czy żałuję tego, jak potoczyło się moje życie? To są bardzo trudne pytania. Zdobyłem zawód, ożeniłem się. Mamy dwoje dzieci. Oczywiście były trudności, ale..."

http://deser.pl/deser/1,111858,9779124,Amerykanin_uwieziony_w_Rosji_od_77_lat__Nagle_zaczal.html
Zapisane

Nad ranem
wyciągamy siekierę snu.
Odrąbujemy głowę myślom.
Reszta trzepoce skrzydłami
trzepoce skrzydłami -
Zasypiamy z krzykiem.
LOSTFREEQ
Moderator Globalny
Socjopata
*
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 723


i don't need sex, my government fucks me everyday!


WWW
« Odpowiedz #25 : Poniedziałek, 12 Grudzień 2011, 12:26 »

zakaz chodzenia po chodniku

http://www.youtube.com/watch?v=pcRYtJ6BjT4

zatem wprowadzić jeszcze zakaz poruszania się samochodów po drogach, samolotów w powietrzu i będziemy mieli spokój
Zapisane

zabawne, że najczęściej otwierają usta, z rozbrajającą szczerością, Ci, którzy nie mają nic do powiedzenia
LOSTFREEQ
Moderator Globalny
Socjopata
*
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 723


i don't need sex, my government fucks me everyday!


WWW
« Odpowiedz #26 : Wtorek, 17 Styczeń 2012, 21:33 »

http://www.widelec.pl/widelec/1,111648,10945066,42_absurdy_zycia_codziennego_made_in_Poland.html

piętkne ignacy
Zapisane

zabawne, że najczęściej otwierają usta, z rozbrajającą szczerością, Ci, którzy nie mają nic do powiedzenia
ten co niesie swiatlo
Spamer
Członek Klubu Dyskusyjnego Eris
*
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 213


Frater Profanum


WWW
« Odpowiedz #27 : Sobota, 31 Marzec 2012, 16:47 »

Na forum bardzo mało postów,jak piszę to okazuje się że jestem spamerem...
czemu ma to służyć???...
nie piszesz,e-mail " z braku uczestniczenia w forum twoje konto zostanie usunięte w ciągu siedmiu dni"
piszę a tu "spamer"
PARADOKS...
Bardzo proszę o usunięcie konta,znalazłem może nie lepsze...,lecz bardziej aktywniejsze forum z dziedziny"CHAOS"
to jest jakaś żenada, to ja SPAMER :-/
Zapisane

Pisz krótkie zdania,a będziesz zrozumiany.
Strony: 1 [2]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

 
Działa na MySQL Działa na PHP bluBlur Skin © 2006, hbSkins [modified by Dyskordia.pl]
Powered by SMF | SMF © 2006-2009, Simple Machines LLC
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!